|
Na lekcjach chemii, przedsiębiorczości oraz wychowawczych
młodzież kilku klas ZS Nr 1 w Szczecinie zajmowała się
problematyką podsumowania udziału Polaków w osiągnięciach
tej nauki oraz wydarzeniami, które według nich będą miały
szczególne znaczenie
w przyszłości. Najciekawsze spostrzeżenia z tych lekcji
przedstawiam poniżej:
Dorobek mijającego stulecia stanowi podstawę do tego, w
jakim kierunku potoczą się zdarzenia kolejnego tysiąclecia.
Zanim zajmiemy się jakże nurtującym nas problemem wakacji w
kosmosie, czy tez stworzenia nowego Elvisa, warto
przypomnieć udział w osiągnięciach naukowych polskich
chemików. Na uwagę zasługuje lekarz, chemik i farmaceuta
Jędrzej Śniadecki, wykładowca na uniwersytecie wileńskim,
opracował polską terminologię chemiczną, wydał podręcznik
,,Podstawy chemii". W Europie znany jest z podręcznika ,,Teorya
jestestw organicznych", w której zawarł własny pogląd o
organizacji materii organicznej. Pierwsi profesorowie chemii
kończyli uczelnie
we Francji, Włoszech, Anglii i Niemieczech. Wśród takich
uczonych jak: Koncewicz, Oczapowski, Rybicki wymienić należy
Józefa Bema. Przygotował on materiały wybuchowe dla celów
artyleryjskich. W chemii organicznej wyróżnili się Filip
Neriusz Walter, który zaproponował unowocześnioną
terminologię chemiczną, Jakub Natanson, który odkrył
czerwony barwnik anilinowy, Bronisław Radziszewski osławiony
reakcją otrzymywania amidów kwasowych. Polscy badacze
tworzyli grupę zwaną ,,szkołą polską". Skupiali się na
badaniu chlorofilu
i hemoglobiny. Wśród nich można wymienić Nenckiego, który
przeprowadził analizę chemiczną heminy, fizjolog krakowski
Teiehmann zbadał strukturę krystaliczną tego związku.
Stanowiło to punkt wyjcia do badań nad hemoglobiną. Kolejną
osobowocią chemii polskiej był Stanisław Konstanecki, który
zajmował się żółtymi barwnikami z grupy pironu, zwanych
flawonoidami. Badania te rozwijał dalej profesor chemii
lekarskiej Leon Marchlewski. W dziejach zapisał się tez
Kazimierz Funk, który wprowadził
w życie termin witamina. Karol Olszewski i Zygmunt
Wróblewski mieli spore osišgnięcia
w zakresie skraplania tzw. gazów trwałych.
Ogromną rolę odegrała przede wszystkim Maria
Curie-Skłodowska. Odkryła ona rad i polon. Z jej szkoły
wywodziła się Alicja Dorabialska
i Wojciech Świętosławski, którzy zapisali swe osiągnięcia w
postaci kalorymetru adiabatycznego, specjalnego urządzenia
służącego do pomiaru ciepła atomowego. W chemii rozwijała
się szczególnie dziedzina zwana fizykochemią. Tu przede
wszystkim należałoby wymienić twórcę reguły
przesunięć-Kazimierza Fajansa oraz fizykochemików
pracujących na Uniwersytecie Lwowskim: Brunera, Lorięi
Dziewulskiego. Wybitnymi osiągnięciami mogą też pochwalić
się Jan Zawidzki ze swoim poglądem o mechanizmach reakcji
autokatalitycznych, Mieczysław Centnerszwer, którego domeną
było badanie roztworów nie wodnych wieloskładnikowych,
Stanislaw Tołłoczko opracował metodę wyznaczania masy
cząsteczkowej.
Wród rzeszy inżynierów chemików pracujących poza granicami
Polski, najwybitniejsza postacią jest Ignacy Mocicki. Był on
absolwentem Politechniki Ryskiej. Pracował nad syntezą
tlenku azotu z powietrza. Według opatentowanej metody
Mocickiego powstała fabryka stężonego kwasu azotowego w
Szwajcarii. Po odzyskaniu niepodległości, jako prezydent,
utworzył Chemiczny Instytut Badawczy, gdzie prowadzono udane
prace nad syntezą kauczuku i wykorzystywaniem dostępnych
kopalin. Po utracie niepodleg1oci polscy chemicy pracowali w
St. Zjednoczonych i w Anglii. Byli to m. in. Świętosławski,
Urbański, Kemula. Prowadzili użyteczne dla przemysłu
wojennego badania w zakresie materiałów wybuchowych, teorii
detonacji.
Wybrane przykłady ukazuąj udział Polaków w tworzeniu badań i
poszerzaniu wiedzy chemicznej.
Po tym krótkim przypomnieniu udziału polskich chemików w
nauce uczniowie puścili wodze fantazji samodzielnie
wybierając tematykę, czyli po pierwsze urlop w kosmosie.
"Perspektywa spędzenia wakacji w kosmicznej przestrzeni
brzmi jak dobre opowiadanie science-fiction: 15 lipiec 2012
roku. Cześć mamo, dziś zwiedziliśmy Marsa, a jutro idziemy
poszukać jakich pamiątek, co powiesz na kolczyki z
gwiezdnego pyłu, będę pasować ci do tej niebieskiej
sukienki. . . i tak dalej. A jednak może się to spełnić już
w ciągu najbliższych lat. Życie na Ziemi stało się dla
niektórych nieciekawe i zbyt monotonne. Potrzeba o wiele
mocniejszych wrażeń. Jednak, aby znaleźć się na orbicie
okołoziemskiej, musimy mieć trochę i w żadnym wypadku nie
wystarczy uczniowskie kieszonkowe i wsparcie wszystkich,
nawet najbogatszych krewnych.
Czternaście firm bierze udział w tym niezwykłym wyścigu.
Przedsiębiorstwo, któremu uda się wysłać troje ludzi na
wysokość co najmniej stu kilometrów, bezpiecznie sprowadzić
na Ziemię i powtórzyć ten lot w ciągu dwóch tygodni z
użyciem tej samej rakiety, otrzyma "Nagrodę X". Wynosi ona
skromne 10 milionów dolarów... nagrodę tę ufundowali
entuzjaści lotów orbitalnych przy zastosowaniu pojazdów
wielokrotnego użytku. Za 20 lat wyprawy takie mają stać się
rutyną, tak jak dziś międzykontynentalne loty wielkich
odrzutowców.
W ramach tego wyścigu amerykańska firma Scaled Compoosities
24 wrzenia 1998 roku zaprezentowała na kalifornijskiej
pustyni Mojave prototyp samolotu, który już wkrótce może
wynieść turystów w kosmos. Pojazd nosi nazwę ,,Proteus" i
może przetransportować na wysokość 13 km satelitę lub
kapsułę orbitalną. Statek ma długość od 25 do 30 metrów.
Konsorcjum przedsiębiorców japońskich ma bardziej
szczegółowe plany, otóż zamierza ono zbudować brzuchaty prom
kosmiczny ,,Kankoh Maru", na którego pokładzie zmieści się
50 pasażerów. Doleci on na orbitę okołoziemską, w czasie
krótszym niż 5 minut. Startować będzie z istniejących już
lotnisk. Napędzany będzie płynnym wodorem, a koszt tej
wycieczki oszacowano na około 44 tysiące dolarów. Więc może
zacznijmy odkładać już dziś - to rada dla tych, którzy
zechcą, polecieć takim kosmicznym autokarem. Również w
Japonii gotowe są już projekty kosmicznego hotelu.
Jest to futurystyczna, rurowa konstrukcja, która ma zostać
skonstruowana 450 km nad Ziemią. Plany sięgają, na 2020 rok,
budowla ma wirować wokół własnej osi. Wytworzy w ten sposób
sztuczną grawitację, co zapobiegnie problemom pogoni za
własnymi rzeczami. Masa hotelu będzie wynosić 8000 ton, a
jego koszt waha się w granicach 43 miliardów dolarów. By
przenieść potrzebny materiał w miejsce budowy, amerykański
prom kosmiczny ,,Columbia" winien odbyć 400 kursów. W
Honolulu natomiast biuro architektoniczne pod jakże
zwyczajną nazwą, WAT&G, którego doradcą, jest amerykański
astronauta Edwin Aldrin, proponuje hotel już w 2017 roku.
Będzie
on umieszczony 320 km nad Ziemią w kształcie koła. Naraz
będzie tam mogło przebywać 100 gości. Czekają na nich takie
atrakcje jak mecz siatkówki i koszykówki. Kto może
powiedzieć, co nowego jest w sporcie, który jest tak
popularny na Ziemi? Otóż mecze rozgrywane będą na całej
przestrzeni hali. Gracze stworzą grupę niesamowitych
tancerzy, robiąc dziwne figury i odbijając się nie tylko od
podłogi, ale i od ścian, czy tez sufitu. Będą latać jak
ptaki zapewnia Jesco von Puttkamer - inżynier i jeden z
członków wizjonerów NASA. Niesamowitym przeżyciem będzie tez
korzystanie z basenu. Jak wiadomo woda w stanie nieważkości
przybiera kształt kuli, niestety nie wypiera ona ciała,
wobec tego uczeni zalecają przebywanie w ekwipunku
płetwonurka.
W ciągu najbliższych lat urzeczywistniona zostanie jednak
tylko turystyka widokowa. Do kapsuły wielokrotnego użytku
wsiadają, bardzo bogaci ludzie i okrążają sobie trzy razy
Ziemię. Stanie się to w ciągu ośmiu minut. Nasz pojazd
będzie poruszał się z prędkości, 4 razy większą, niż
prędkość kuli karabinowej, około 7,8 kilometra na sekundę.
Największą radość będą mieli bogaci romantycy, pieniądze
pozwolą im na taki lot, a oczy będą napawać się 8 razy
wschodami i zachodami Słońca."
O ile ekscytująca jest wizja wakacji w kosmosie, o tyle
przeraża nas możliwość klonowania człowieka. Właśnie
klonowanie było drugim tematem poruszonym przez uczniów. Nie
ma przeszkód technicznych, by stworzyć kopie homo sapiens.
Czy czeka nas więc epoka identycznych ludzików i dzieci
branych z katalogu, czas niewolniczych armii i przyszłość
pozbawiona seksu? Bo równie dobrze będzie można klonować
seryjnych morderców, jak i genialnych artystów. Każdy będzie
mógł modelować swoje organy płciowe, a orgazm zostanie
wywołany w mózgu. Czy klasyczny seks się skończy?
Czym właściwie jest klon? Klon oznacza po grecku gałązkę,
latorol. Klonowanie to wytworzenie identycznej kopii
genetycznej żywego
lub martwego organizmu człowieka, bądź zwierzęcia. W
przyrodzie roi się od klonów naturalnych. Ten sposób
rozmnażania się występuje jednak tylko u istot niższych,
takich jak pantofelki, bakterie, czy drożdże. Wśród ssaków
tylko bliźnięta jednojajowe powstają w wyniku naturalnego
podzielenia się jednego zarodka. Natura najwidoczniej broni
się przed klonowaniem jako sposobem rozmnażania, który
zatrzymałby ewolucję doprowadzając do jednorodności istot
żywych. Trzy lata temu została wyklonowana owca, o
wdzięcznym imieniu Dolly, imię to pochodzi od amerykańskiej
piosenkarki Dolly Parton, ze względu na jej obfity biust.
Bowiem owca została sklonowana
z wyspecjalizowanej komórki osobnika dorosłego - z wymienia.
Naukowcy próbowali już w latach 50-tych klonować różne
stworzenia (Żaby, myszy owce i cielęta). W 1980 roku
przyszła na świat zdrowa mysz, wyklonowana metodą
transplantacji jąder komórkowych. Wtedy jednak do klonowania
używano nie wyspecjalizowanych jeszcze komórek embrionów,
tj. takich komórek, z których dopiero później rozwiną się
organy i narządy ciała, takie jak serce i skóra. W 1996 roku
naukowcy z Roslin Institute wyklonowali w ten sposób pięć
owiec podobnych do siebie jak bliźnięta jednojajowe. Tylko
dwie z nich żyją, do dziś, jedna nawet zaszła w ciążę.
Dopiero szkoccy naukowcy pracujący pod kierownictwem
53-letniego lana Wilmuta sklonowali Dolly. Wiadomość o
narodzinach dziwnej owieczki, podana w lutym 1997 roku,
wywołała prawdziwą burzę. Nazywano to sensacją roku, a może
i nawet stulecia. Ludzie różnie reagowali na tą wiadomość.
Fizyk jądrowy, noblista, Joseph Rotblatt stwierdził, że to
najstraszniejsze odkrycie w dziejach ludzkości od czasu
wynalezienia bomby atomowej. Inżynieria genetyczna może stać
się nową bronią masowej zagłady. Inny naukowiec z Centrum
Bioetyki Medycznej pani Dianne Barthels powiedziała
"myślimy, że to niemożliwe, więc nie musimy się o nic
martwić". I oto stało się. Frankeinstein wyskoczył z
probówki. Teoretycznie sprawa jest prosta. Wystarczy wsiąść
dowolną komórkę rodzica, wszczepić do macicy samicy i
spowodować, by zaczęła się dzielić. Naukowcy z instytutu
Roslin w Edynburgu najpierw pobrali z samicy owcy nie
zapłodnioną komórkę jajową. Za pomocą pipety usunęli z niej
jądro komórkowe, a w opróżnionej w ten sposób komórce
umieścili materiał genetyczny z wymienia owcy-dawczyni.
Elektryczny impuls połączył komórkę jajową z obcym aparatem
genetycznym, symulując moment zapłodnienia. Następnie
wyklonowana komórka została umieszczona na pożywce, dzięki
której rosła. Po osiągnięciu odpowiedniej wielkości komórkę
tę wszczepiono kolejnej owcy. Ciąża i poród przebiegały, jak
u zwierzęcia poczętego w sposób naturalny. Największe
trudności sprawiał materiał genetyczny. Każda komórka bowiem
specjalizuje się zależnie od funkcji wykonywanej w
organizmie. Reszta materiału genetycznego niezbędnego do
powstania nowego życia zostaje zapomniana. Aby przypomnieć
komórce cały materiał genetyczny, szkoccy naukowcy głodzili
komórki dawczyni genów. W tej sytuacji zaprzestała ona
odczytywać materiał genetyczny, do którego była
przyzwyczajona. Następnie stopiono w jedną całość materiał
genetyczny dawczyni i komórkę jajową.. Droga do narodzin
Dolly nie była łatwa. Z 277 zapłodnionych komórek, tylko 29
mogło dostać się do macicy zwierzęcia, a na wiat przyszła
jedna owca.
Pewna granica została przekroczona, teraz trudno będzie się
powstrzymać, aby nie pójść dalej. Nie ma żadnych
teoretycznych powodów, dla których od razu nie miałoby się
zrobić tego u ludzi. Tak stwierdza dr Arthur Derese z
ośrodka badań bioetycznych w Wisconsin.
Pojawiają, się pytania, czy klon to ta sama osoba, a może
inna? Czy można zapisać spadek komu, kto się nie narodził, a
kto ma być klonem? Czy można wychowywać klon jak własne
dziecko? To tylko niektóre. Wiele osób zamożnych chciałoby w
ten sposób przedłużyć swoją, egzystencję, inni mylą o
klonowaniu jako o banku organów do przeszczepów. Ta
koszmarna wizja zakończenia ewolucji, po sukcesie z Dolly,
wcale już nie brzmi jak czysta fikcja. Marzą, o tym nawet
poważni badacze. Teoretycznie rzecz biorąc gdyby zastosować
na dużą skalę klonowanie, śmierć w jakim sensie przestałaby
istnieć, jednostka ludzka mogłaby powielać się w
nieskończoność. Osoba sklonowana żyłaby w innym czasie, w
innym otoczeniu niż jej pierwowzór i zbierałaby inne
doświadczenia życiowe. Klon nie byłby przecież od razu
dorosłym osobnikiem, nie zastąpiłby od razu zmarłego ojca,
czy małżonka. Przyszedłby na świat jako noworodek, musiałby
być wychowany, nosiłby pieluszki, chodziłby do szkoły,
przeżywał pierwszą miłość. Jego wiadomość, czyli ego, byłaby
odmienna. Klon ludzki byłby innym człowiekiem. Uzyskany na
drodze klonowania osobnik nie byłby 100 % kopią dawcy genów.
Wpływ środowiska, promieniowanie, skomplikowana procedura
klonowania - to wszystko doprowadziłoby do pewnych różnic w
jego aparacie genetycznym, charakterze, zdolnościach czy
wyglądzie. W ten sposób klon Einsteina mógłby posiadać
przeciętną inteligencję, a boskiemu Jamesowi Deanowi nie
powierzono by żadnej roli. Pokusie skopiowania własnej osoby
nie oprze się wielu śmiertelników, a zwłaszcza, że będzie
można otrzymać klon z komórek nawet do dwóch tygodni po
śmierci dawcy. Nic dziwnego, ze narodziny Dolly poważnie
zaniepokoiły światowych przywódców. Eksperymenty z
klonowaniem na ludziach potępił papież Jan Paweł II. Były
prezydent USA Bill Clinton zwrócił się do ekspertów w
dziedzinie bioetyki, by zakazali genetycznego powielania
homo sapiens. Wydaje się jednak, ze doświadczeń na ludziach
nie da się powstrzymać. Niektórzy snują już nawet czarne
scenariusze typu: w garażu nikt nie skonstruuje bomby
atomowej, ale można stworzyć tam laboratorium do klonowania.
Technika genetyczna wraz z odpowiednią wiedzą może stworzyć
co, co wstrząnie światem.
Są tacy, co widzą rzesze niebieskookich, blond włosych
aryjskich nadludzi, zastępy bezmyślnych niewolników, gromady
uległych, pięknych kochanek, stuletnich mędrców, ludzi nie
czujących bólu. Czy stratedzy wielkich mocarstw w
przyszłości oprą się pokusie stworzenia sklonowanych armii
złożonych z samych Rambo-supermenów do zabijania? I jeszcze
jeden ważny aspekt - upowszechnienie się klonowania
dorosłych ludzi będzie oznaczać kres ewolucji homo sapiens,
przynajmniej w jej dotychczasowej formie. Dobór naturalny
przestanie istnieć, zastąpi go inżynieria genetyczna -
-człowiek stanie się niejako bogiem, mogącym kreować samego
siebie. Historia doktora Frankensteina dowodzi, że do tego
stopnia posunięta ludzka pycha, czyli szaleństwo, zazwyczaj
kończy się tragedią. Co więcej, w wiecie klonowania
mężczyźni jako reproduktorzy staną się niepotrzebni, a ich
geny zbędne. Jednak istnieją jeszcze tacy, którzy uważają.,
że droga do wiata klonów jest jeszcze daleka. Uczeni nie
potrafią zmieniać aparatu genetycznego tak, aby uzyskać
osobniki o pożądanych lepszych właściwościach i długo
jeszcze będą do tego dochodzić. Wiedza ludzkości na temat,
jaką właściwie rolę pełnią geny, jest wciąż niewielka.. Z
chałą pewnością klonowanie homo sapiens jest jak na razie
odległe. Pewnego dnia ludzkość stanie jednak w obliczu tego
problemu razem ze wszystkimi jego nieobliczalnymi
konsekwencjami.
Na koniec uczniowie próbowali odpowiedzieć na pytanie - "czy
klonowanie wyjdzie nam na dobre?" Tak - dzięki tej
procedurze stanie się możliwe masowe powstawanie zwierząt
zmienionych genetycznie, w których płynie krew ratująca
życie ludzkie. W mleku owiec hodowanych dla potrzeb
brytyjskiej firmy biotechnologicznej PPI Therapeutics
znajdują się proteiny zwalczające pewną odmianę raka.
Opracowanie techniki klonowania ma znaczenie w
biotechnologii. Pozwala na stworzenie wspaniałego stada
hodowlanego z umiejętnie dobranych osobników. Dowiadczenia z
klonowaniem pomogą w zrozumieniu procesów genetycznych
zachodzących w materiale genetycznym podczas początkowych
faz rozwoju organizmu. Mogą pomóc w zapobieganiu wadom
wrodzonym przez testowanie ludzkich chorób genetycznych,
badać mechanizmy ich powstawania i sposoby leczenia.
Klonowane zwierzęta posłużą pewnie już wkrótce za bank
organów dla człowieka. Pozwala na to współczesna nauka,
która może wprowadzić zmiany w organizmach zwierzęcych, aby
łatwiej akceptował je ludzki układ immunologiczny.
Padały również głosy sprzeciwu - istnienie jednostki może
stać się zabawką w rękach szalonego naukowca. Nikt nie wie
na pewno, czy w wyniku takiego eksperymentu nie powstałby
bezduszny potwór o krwiożerczych instynktach. W krajach
rządzących przez nieobliczalnych dyktatorów klonowanie ludzi
może stać się pokusą do umacniania ich władzy. Technologia
idealnie wręcz pasowałaby do ideologii nazistowskiej. Kto
powstrzymałby Hitlera od zastosowania jej gdyby była znana
za jego życia? Klon wcale nie musi być identyczny jak
organizm wyjściowy. Wpływają na niego różne czynniki.
Komórki, z których jądra pobrano materiał genetyczny mogą
pracować prawidłowo, a jednak wykazywać pewne odchylenia.
Gdy w laboratorium właśnie ta komórka zostanie wybrana do
klonowania, dziecko może się urodzić z ciężkimi, nawet
śmiertelnymi wadami. Naukowcy przestrzegają również przed
niebezpieczeństwem, jakie niesie ze sobą sklonowanie setek
będą tysięcy takich samych osobników. Zachwiałoby to ideę
różnorodności genetycznej osobników. Uczniowie stwierdzili,
że od nich będzie zależało, czy drogi klonowania pójdą we
właściwym kierunku, czy też w milionach egzemplarzy powstaną
tyrani i zawodowi mordercy. A do wejścia na tę właściwą
drogę potrzebna jest wiedza z fizyki, chemii i biologii.
Skrót poruszonych problemów przygotowała Danuta Mianowska -
nauczyciel chemii i opiekun samorządu uczniowskiego.
|